Czy ja się w ogóle do czegoś nadaję?

Półtora roku temu mój dom lśnił czystością, pachniał obiadem a ogródek mienił się kolorami kwiatów. Dzieci cieszyły się z nowych osiągnięć, przyszły-niedoszły mąż realizował się w pracy i nawet psy oraz ryby zdawały się mienić tęczą! Ten sielski obrazek burzyła tylko jedna rzecz – moja frustracja, która wylewała się każdą cebulką moich włosów.

Byłam sfrustrowana. Bo ja od ponad roku „siedziałam” w domu. I o ile czas spędzony z dziećmi jest dla mnie bezcenny i szalenie ważny, o tyle świadomość, że ja tu „korzystam z uroków” urlopu macierzyńskiego a WSZYSCY dokoła robią coś co ich rozwija, wzbogaca i ulepsza ich życie niszczyła każdy mój dzień…. Tak, wtedy myślałam, że każdy oprócz mnie ma bogate życie zawodowe pełne sukcesów i satysfakcji, a tylko ja zamiast rozwijać się – zwijam się 😉

Przez ponad rok byłam poza rynkiem pracy. Nie miałam czasu i chęci aby śledzić bieżące wydarzenia z branży – bo po co, skoro i tak mnie to nie dotyczy? Przy niemowlaku rozsądniej jest wykorzystać ten czas na choćby godzinę snu… Przez ponad rok nie czytałam instrukcji, przepisów, wytycznych, zmian, konkursów i wszystkiego, czym żyłam przez ostatnie 10 lat. Wszystko to, w ciągu tego roku zmieniło się tak bardzo, że teraz wzbudzało we mnie przerażenie i obawę, czy ja w ogóle jestem w stanie to kiedykolwiek nadrobić? Czy ja potrafię jeszcze być aż tak bardzo skrupulatna?? (ciąża naprawdę „zabiera” pół mózgu!) Czy ja nadal chcę to robić?? Czy jeżeli nie chcę tego robić, to mogę robić cokolwiek innego?? Czy ja coś innego umiem? Co ja umiem? Co potrafię?

Miesiąc zajęło mi znalezienie odpowiedzi na te wszystkie pytania, a zrobiłam to tak:

1.Co ja umiem? Co potrafię?

Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka łatwa jakby się mogła wydawać. No bo jak tak nagle znaleźć w głowie te wszystkie ważne rzeczy, które znam i umiem? Zaczęłam od spisywania czynności, które robię w ciągu całego dnia – przez miesiąc. Gotowanie, pranie, przebieranie córki, prasowanie, sprzątanie, dekorowanie domu, wyszywanie, rysowanie z synem, lepienie z plasteliny itd. Przy każdej z tych czynności zaznaczałam też: + – lubię; — – nie lubię; +/– – neutralne. To była ta łatwiejsza część zadania. Trudniejsze okazało się określenie czynności zawodowych, bo tu naturalnie nasuwały mi się 3-4 czynności kluczowe, a chodziło mi o to, aby wypisać wszystkie zadania – także te sporadyczne i mniej ważne, bo przecież właśnie wśród nich może kryć się jakaś czynność, która stanie się kluczowa w przyszłości. Wypisując działania skorzystałam z:

– zakresów obowiązków zapisanych w umowie o pracę, opisów umów zleceń i umów o dzieło;

– historii stron internetowych firm i organizacji, w których pracowałam i z którymi dotychczas współpracowałam;

– zapisków w kalendarzach i notatników (trzymam do 10 lat wstecz;));

– historii wpisów w mediach społecznościowych, moich, moich kolegów i koleżanek z prac oraz fanpage’ów firm i organizacji.

2. Umie, lubi… i co dalej?

Przy spisywaniu tych wszystkich czynności, w zupełnie naturalny sposób, stworzyła mi się lista aktywności, które lubię, i które budzą we mnie radość i lista tych, które są zupełnie nie dla mnie, powodują mój absolutny sprzeciw i opór. Zaczęłam je więc segregować tak, by wyciągnąć z tego coś budującego dla siebie. Dużym ułatwieniem jest skorzystanie z poniższej matrycy.

Umiem/Lubię – czynności, które wykonuję dobrze i z pasją.

Umiem/ Nie lubię – to często czynności, które już nam się „przejadły”, które po osiągnięciu wyższych kompetencji i kwalifikacji stały się już „mniej interesujące”.

Nie umiem/Lubię – to przestrzeń, w której widzimy potencjał, pasję, choć jest ona jeszcze dla nas trochę „ciemniejszą magią”;) bądź nasze kompetencje i kwalifikacje są jeszcze niewystarczające by podjąć w tym obszarze satysfakcjonujące nas zatrudnienie.

Nie umiem/ nie lubię – to strefa zupełnie zakazana – to czynności które budzą w nas wstręt i niechęć a podejmowane próby zdobycia kompetencji w tej przestrzeni kończyły się niepowodzeniem.

Po skończonej pracy, patrząc na matrycę najbardziej interesował mnie obszar Nie umiem/Lubię. Tam znalazłam odpowiedź na pytanie: Co ja tak właściwie mogę robić po powrocie do pracy?? Konsekwencją tych przemyśleń była decyzja o powrocie na studia, która okazała się przełomową decyzją zarówno dla mnie (rozwojowo i zawodowo), jak i dla całej mojej rodziny (więzi rodzinne), ale o tym już opowiem kiedy indziej….;)

Jeżeli czujesz, że jesteś w podobnej sytuacji, jak ta, którą Ci opowiedziałam i chciałabyś skorzystać z mojej pomocy i wsparcia – czekam na Twój kontakt!